wtorek, 19 listopada 2013

ćwiczenie z pisania

Zaskrzypiały drzwi. Pomyślała, że musi je naoliwić, bo trudno jej się skoncentrować w pracy. Obróciła głowę, w sumie jak zwykle, aby zobaczyć, z kim będzie rozmawiać tym razem. Musiała wyglądać na zaskoczoną, bo zapytał: – Nie poznajesz mnie?
Nie zmienił się. Nadal lubił koszule w kratę. Pamięta, jak układała je kolorami, a on systematycznie burzył ten układ. Takie też było i ich wspólne życie. W kratkę.
- Przejeżdżałem obok i pomyślałem, że wstąpię po ofertę szkoleń – dodał, nie czekając na jej odpowiedź. Poprawił na nosie modne okulary. – Jak zwykle dbał o wygląd, czasem przesadnie – stwierdziła. Czuła się przy nim bezbarwnie.
Wiedziała, ze nie może pokazać, jak bardzo się zezłościła. Od ich rozstania minęło pół roku, a ona ciągle ma do niego słabość. Powinna zachować się profesjonalnie i potraktować go jak kolejnego kandydata na szkolenie. – Przekazać ci ofertę mailem? – zapytała bez emocji.
Wyciągnął wizytówkę z torby, przytrzymując ją kolanem. Gest, który wtłoczył się w jej pamięć. Zawsze w ten sposób wyciągał klucze do ich wspólnego domu. Ścisnęło ją w żołądku. Zerknęła na kartonik stwierdzając, że zmienił pracę. – Zawsze był skuteczny – pomyślała.
- Mam nowy mail – powiedział głębokim głosem, który kojarzył jej się z echem studni. Wpadały tam i jej słowa, ginąc w jego wnętrzu. – Wyślij mi proszę najbliższe terminy i podejmę decyzję, co mnie interesuje – dodał na odchodnym, poprawiając kaszmirowy szalik.
W ostatnim jego spojrzeniu było jednak pytanie. Nie przyszedł tu przypadkiem. Drzwi ponownie zaskrzypiały. – Koniecznie muszę je naprawić – stwierdziła.

1 komentarz:

  1. Mapy Jeppesen'a (niech tylko EP) to jest lepsze niż kaszmirowy szalik, a tak na marginesie najlepszy to jedwabny. :-)

    OdpowiedzUsuń