Weszła do pokoju, gdzie ktoś miał ją nauczyć sztuki uwodzenia. Znalazła się tam niby przypadkiem, ale wiedziała, że nie ma możliwości odwrotu. Spojrzała po mężczyznach, którzy pojawili się tam z podobnym zamiarem. Chwilę później usłyszała: - Szalenie mi się podobasz. Nie powiedział to jednak mężczyzna, który wzbudziłby w niej pożądanie. Rozczarowała się.
Ktoś zrobił jej profesjonalny makijaż i fryzurę. Ubrano ją w suknię i poproszono o przejście. I o gest, który miał powiedzieć więcej niż słowa. Poczuła się zagubiona. Rozejrzała jednak po obecnych mężczyznach i wybrała. Można powiedzieć, że wręcz go odkryła. Dalej nie pamięta. Jego imienia, jego reakcji. Był jak NN. Podwójna namiętność.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pleasure. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pleasure. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 28 lipca 2013
czwartek, 19 kwietnia 2012
bez klucza
Zaczyna się od aukcji klejnotów. W krystalicznie czystych gablotach połyskują diamenty. Gdyby przyłożyć je do twarzy, skuteczniej rozświetliłyby spojrzenie niż niejeden stan zakochania.
Później rozkwita paleta barw, wybrzmiewająca z ram wystawionych obrazów. Gdyby je wszystkie ogarnąć, nie starczyłoby źrenicy. A w każdym tkwi szczególna historia. Może mi jedną opowiesz?
Dom aukcyjny Sotheby's otwiera zapadki wyobraźni. Bez klucza.
Później rozkwita paleta barw, wybrzmiewająca z ram wystawionych obrazów. Gdyby je wszystkie ogarnąć, nie starczyłoby źrenicy. A w każdym tkwi szczególna historia. Może mi jedną opowiesz?
Dom aukcyjny Sotheby's otwiera zapadki wyobraźni. Bez klucza.
wtorek, 17 stycznia 2012
bo nie jestem, proszę pana, na zakręcie
Gdzieś na ponad dwóch tysiącach metrów od poziomu rufy Concordii świat był nieco ostrzejszy. Światło wciskało się w gogle, a wiatr wdzierał się w usta, kiedy krzyczałam I am on the right track! Ten pęd pozostał na dłużej, jakby chciał mnie wyrzucić siłą odśrodkową z jednego zakrętu.
piątek, 16 grudnia 2011
ruchoma scena
Richard Marx, Now and Forever
Rozpoznałam prawie od pierwszego taktu. To prawie jest w sumie tylko kurtuazyjne, bo przecież ten utwór wszył się w moje wspomnienia do tego stopnia, że od razu zaczęłam śpiewać w świetle ulicznych latarni. Ruchoma scena mojej pamięci przesuwała się po pustawych już ulicach, kiedy udaławam się w sentymentalną wycieczkę w czasy pierwszych miłości i pierwszych zawodów. Nie skończyłam nawet na ostatnim zakręcie. Życiowym.
środa, 7 grudnia 2011
oddanie
Oddaję się jej rękom i w jej ręce. Przyjemność liczę długością nacisków, gdy masuje mój kark, moje czoło. Pachnę jej rudością i lekką poświatą jej dermy. Wracam. Zaczynam wracać regularnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)