czwartek, 24 września 2015

dwa słowa

Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil...

Dwa słowa. Tylko te dwa. Wbiły się w głowę jak kołki dla jej myśli. Furkotały jak flaga. Jak alert przed głęboką wodą.

Te słowa. Nie kocham cię. Inna melodia. Równie wygrywająca na strunie. Ale wklęśnie. Dośrodkowo. 

Czytała je palcami. Jak ślepa. Niczym nie różniła się od niewidomych. Była może tylko bardziej niecierpliwa. Czuła.

Prom pływał jak wahadło. Odliczał półgodziny. A oni na przystani nie znali tej skali. Niebo mieszało się z morzem. Zawirowało wszystko. Wessało.

What's on your mind? 

Ta cisza, kiedy zapadli się w sobie. 
Ta cisza, kiedy zamknęła.
Oczy.

czwartek, 22 stycznia 2015

zmiana

- No to mamy problem - pomyślałam w momencie, kiedy wrzuciłam granat. Rozszedł się huk, a potem nie nastąpiła cisza. 

Nastąpiła zmiana. 

Klik. Zaklikało w sercu. Czysta arytmia. Jak w fazie zauroczenia, kiedy człowiek chciałby, a się boi.

czwartek, 1 stycznia 2015

pęknięcie

Jakby chciał czegoś więcej. Przesuwał granicę. Testował wytrzymałość na bycie obojętną. A gdyby tak przestać udawać, że mnie to w ogóle nie obchodzi? 

Pękło w niej coś. Pękło coś w nim. Wyciekło zainteresowanie, które nigdy nie powinno znaleźć ujścia.

wtorek, 4 listopada 2014

bez końca

Prawie lewitował nad siedzeniem. Gdyby nie fakt, że siedzieliśmy w samolocie, pomyślałabym, że zaraz odleci. Poprawiał mankiety, wyciągał sprzęty przerzucone w tryb offline. Wyraźnie czymś się pasjonował.

Ja niby niepatrząca. Niby obojętna. Zameldowana tymczasowo w tej nibylandii. Bez adresu. Bez numeru. Bez końca.

środa, 4 czerwca 2014

proszę

Puls. Czuła, jak ten gorąc podchodzi jej pod brodę. Zacisnęła wręcz usta, aby nie wyszedł on mową. Mogłaby stać się zbyt głośna.

Co by zrobiła, gdyby ten nieznajomy pochylił się i nagle upuścił swoją rękę. Na jej szyi. Mierząc jej puls kciukiem, na wargach, które zamarły w słowie.

Proszę.

czwartek, 29 maja 2014

zajęcie

Patrzył na nią przez całą salę. Ona w ostatnim rzędzie. On - prelegent. Bawili się tak w krzyżowców, walcząc o zajęcie każdej wolnej przestrzeni.

Miła zdobycz zostawiona na pożarcie jego ego.

poniedziałek, 12 maja 2014

wahadło

Zegarek. Spojrzał na nadgarstek, bynajmniej nie po to, aby sprawdzić godzinę. Wiedział dokładnie, ile minut jest spóźniony. Po prostu stwarzał wrażenie ważności. 

Stała tuż obok, uczestnicząc nieproszona w całej tej scenie. Patrzyła to na niego, to na czubki butów. Była tym wahadłem, którego mu brakowało w naręcznym mechanizmie.