Pokazywanie postów oznaczonych etykietą iris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą iris. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 maja 2014

zajęcie

Patrzył na nią przez całą salę. Ona w ostatnim rzędzie. On - prelegent. Bawili się tak w krzyżowców, walcząc o zajęcie każdej wolnej przestrzeni.

Miła zdobycz zostawiona na pożarcie jego ego.

czwartek, 3 kwietnia 2014

akt

Siedzieli tuż obok. Byłam na tyle blisko, że fizycznie wręcz czułam, jakbym uczestniczyła w najbardziej z intymnych przedstawień. Para aktorów dla jednego widza. 

Głęboka sofa zapraszała do ułożenia tej historii na nowo. Do spuszczenia rzęs, aby nie patrzeć wprost. Aby nie widzieć jego obrączki, jej lekko przekrzywionej głowy i tej nagiej szyi wygiętej niby do pocałunku. 

Minimalne gesty. Maksymalne emocje. Który to akt?

wtorek, 4 lutego 2014

arena

Otarł się o nią. Pomyślała, że to przez ten trzydniowy zarost. A to jednak było spojrzenie. Wręcz najostrzejszy jego kąt. Otarło się o nią tak samczo.

Podobało się jej. Bardziej zachowanie niż on sam. Nagle ta przestrzeń stała się areną, którą ona przecięła czerwienią. Ust? A on podążył za nią. Jak w ślepą uliczkę. 

Może by tak krążyli wokół siebie. Mistrzowie uników. Może on odważyłby się krzyknąć, zanim ona zniknie na ruchomych schodach. Może byłby to początek. I koniec. 

niedziela, 12 stycznia 2014

jedna z tych

W jej figurze zapisana była frustracja. Zbyt grube uda. Masywne biodra. I krok, taki snujący. Szłam za nią, skazana na jej papierosiany dym. 

To jedna z tych kobiet, która pierwsza nie powie dzień dobry. Na której twarzy nie zobaczę spontanicznego uśmiechu. Jest ociosana. Ze wszystkich emocji. 

środa, 11 grudnia 2013

na wprost

Pomyślała, że ma chłopięcą twarz. Czasem smutną. I znów to badawcze spojrzenie, którego nie rozumiała. Siedziała na wprost i czuła, że to jednak nie jest wcale takie proste. 

Powinna być bardziej skoncentrowana. Powinna wyciągać z niego tę tajemnicę. Odsączać. 

środa, 21 sierpnia 2013

książkowcy

Przypominał drukarkę igłową. Jego głowa jak głowica biegała po wnętrzu książki. Czytał dynamicznie, z lewa do prawej. 

Metro. Ludzie wpatrzeni w telefony. Wśród nich książkowcy, jakby na wymarciu.

czwartek, 18 lipca 2013

męskie granie

Ta czerwień faktycznie rzucała się w oczy. Marynarka jakby była zdjęta z dużej kobiety, co na nim wyglądało po prostu przykuso. Podwinięte miękkie dżinsy i mokasyny. Chciał wyglądać bardzo modnie, a wyszło zastanawiająco. 

Chwilę wcześniej widziałam dwie kobiety, które sprawiały wrażenie, jakby opuściły właśnie buduar. Tak naprawdę, to były wulgarne. Maksymalne wycięcia i szpilki, które sprawiały, że faceci zaczynali grać.

środa, 26 czerwca 2013

nerw na tacy

Serwował wszystkim wokół nerwowe ruchy. - Może weźmie pani troszeczkę? Podam je nawet na tacy - dopowiadał. - Tylko po co mi one? - pomyślałam. 

Jego granatowy garnitur nieco na nim fruwał. Wyglądał jak żuraw, któremu zabrakło skrzydeł. Dlatego chodził. Tam i z powrotem. 

czwartek, 6 czerwca 2013

uważaj

Przychodzę wcześniej na spotkanie. Nie tylko ze względu na komfort nieśpieszności, który sobie cenię. Przychodzę, aby popatrzeć. 

Zatem przyglądam się. Nie muszę patrzeć wprost, aby zobaczyć. Nie krępuję, po prostu - jestem.

Uważaj zatem, jeśli kiedyś się spotkamy. 

środa, 8 maja 2013

48 klatek na sekundę

Założyła żółte rajstopy. Do tego szal w tym samym kolorze. Kurtka natomiast niebieska.  Wyglądała jak kwiat na tle soczystej zieleni. Przyciągała nie tylko pszczoły.

Biegła, a raczej męczyła się. Jej długie nogi jak patyczaki nie potrafiły złożyć się w ładną linię. Wdychała wyziewy ulicy, a w słuchawkach zagłuszała szum okolicznych aut.

Na górnym tarasie stała sofa, znad której wystawały stopy. Ktoś wyciągnął się tuż nad trasą szybszego ruchu. Może czytał właśnie wiersze? 

Usiadły obok niego. A on, znany dziennikarz, nie zauważał emocji, które płynęły w jego stronę. Spojrzałam na wprost. Napotkałam jego wzrok.

Stopklatka.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

starsza pani

Starsza pani niosła filiżankę pełną kawy lub herbaty. Spojrzałam na nią akurat w tym momencie, kiedy zbliżała się do podstawy schodów prowadzących do domu. Miała na sobie fartuszek, stąd niekoniecznie musiała być jego gospodynią. Śledząc jej kroki, zobaczyłam w bliskiej oddali zestaw mebli ogrodowych, takich zwyczajnych, oraz przebijającą się zieleń.

Ciekawa byłam jej historii, którą mogłaby mi opowiedzieć. 

Panowie kontynuowali czyszczenie parkanu, otaczającego starą, białą willę na warszawskim Mokotowie. 

czwartek, 21 marca 2013

co on do licha robi

Wychodzi na papierosa. Nie wiem, jak często to robi. Łapię go po prostu w pewnej stop klatce. Może potrzebuje chwili na przemyślenie. Czego? Spraw zawodowych? A może nie czuje się spełniony w domu? Twarz ma lekko nabrzmiałą. Alkohol czy tytoń? 

Patrzymy na siebie przez moment. Ten moment, w którym się zastanawiam, co on do licha robi. 

czwartek, 21 lutego 2013

na ostro

Nie spodziewałam się go w tym miejscu. Stał z jedzeniem zapakowanym w jednorazowe pojemniki. Lekko nim dyndał jak uczeń z workiem na buty. 

Był przystojny, ale w typie - powiedziałabym - na ostro. Kwadratowa szczęka i wymuskany, sportowy wygląd. Musiał się podobać i wiedział o tym.

Na dole czekał na niego luksusowy mercedes. Ja nałożyłam kaptur i tyle mnie widział.

poniedziałek, 18 lutego 2013

zjazd

Miała niebotyczne szpilki. Szpilki nie niebieskie, ale niebiańskie niemalże. Kolor kamelowy. Stała w nich niepewnie, z każdym krokiem obciągając sukienkę. W końcu nacisnęła na klawisz. I zjazd.

piątek, 15 lutego 2013

fale

Stałam za nią, czekając na obsługę. Wybierała skórzaną bransoletkę na tyle długo, że zastanowiłam się, dla kogo ten prezent. Szalenie elegancka czterdziestka i on.

Zastanawiające były jej dłonie – opalone, ale bez właściwego nawilżenia. Skóra marszczyła się, tworząc falki jak na wydmach. Kto w nie dmuchał? 

Odeszła. Przyszła teraz moja kolej.

wtorek, 4 września 2012

w kratkę

Miał koszulę w kratkę. Z przewagą czerwieni. Czytał gazetę, ale wyczułam, że był ciekawy. Nie patrzył zbyt często, bo tacy udają. Robią dokładnie to, co ja. 

piątek, 13 lipca 2012

biznesowy celebryta

Nie zauważyłam momentu, kiedy podszedł tuż obok. Po prostu pojawił się, siedzący już z iPadem i z kieliszkiem czerwonego wina. Koszula jeszcze błękitna, jeszcze spinki przy mankietach. Jeszcze zapewne i zapach klimatyzacji dominujący nad bryzą porannej wody. Męskiej oczywiście. 

Czy mnie poznał? Nie sądzę. Krążyliśmy wówczas blisko siebie, lecz nie na tyle nieodlegle, aby zahaczyć. Nie interesował mnie jako mężczyzna. Był za drobny. Szczupłymi palcami wystukiwał litery, układające się w wiadomość. Do kogo?


Zamówił trzeci kieliszek. Ja w tym czasie rozmawiałam o filmach Polańskiego. Pytanie, które z nas stało się autorem-widmo? On, piszący gdzieś w eter, czy ja - równie niekonkretna? 

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

boczna uliczka

Poznałam tę kobietę w bocznej uliczce. Czasami tam zaglądam, uciekając od mainstreamu i natłoku bodźców. Wówczas nie umyka mi szczegół i potrafię zatrzymać się nad kamykiem, aby zobaczyć jego żylastą powłokę. Podarowałam też chwilę dla niej, wisiała tak sama na ścianie.


Tuż obok przeszła para mężczyzn, wystylizowanych jak z lookbooka. Trzymali w dłoniach torby większe od mojej – nie wiem, jak to możliwe. Byli tak zajęci sobą, że nie zauważyli portretu. Dowód, że Dorian Gray umarł?

środa, 11 kwietnia 2012

sznur ze świateł

Były jak sznur świątecznych światełek, tylko pomyliły się pory roku. Radiowozy pędzące na sygnale tuż obok oraz te widziane w bocznych lusterkach. Iskrzyły się jak gwiazdki. 

niedziela, 26 lutego 2012

włochata kreska

Jej kucyk układał się w miękkie łuki, tworząc skocznie narciarskie dla wszystkich spojrzeń, które stanęły u jego szczytu i zamierzały zjechać w dół jej pleców. Nie tworzył on monotonnej linii, włochatej kreski. Był naturalnie wykręcony i wieloznaczny.