poniedziałek, 16 sierpnia 2010

tupanie

Jakieś tupanie po dachu i budzi się nieprzytomny jeszcze strach. Naczytałam się prasy, obejrzałam kilka mocnych scen i już wydawało mi się, że złodziej chodzi nad sypialnią. Pewnie to jakiś futrzak, który chciał jak niby-kotka zatańczyć na rozgrzanych dachówkach. 

Czuję się nasączona negatywnymi emocjami jak jakiś ptyś. Cóż, podobno nie tylko pozytywy są tymi driverami, które ciągną za sznurki przyczepione do paliczków i wystukują kolejne resume. Wolność, chciałabym mieć tę wolność wyboru i artystycznego zagrania na nosie. Doświadczam bowiem: nierówności, mobbingu, szowinizmu, szklanych sufitów, braku transparentności.


I jednak czytam. Bo na mężczyznach ostatnio się zawiodłam. 


niedziela, 8 sierpnia 2010

najlepszego

Wrzucam kolejne tytuły książek do przechowalni. Ich lista wydłuża się tak samo, jak rośnie sterta książek napoczętych i rozkładających swe obwoluty w bliskości łóżka. Ostatnio nie czytam, a raczej czytam niebeletrystycznie, co nieco mnie drażni. 

Szalenie trudno jest przestać być wymagającą. Moje nieznośne przywiązanie do szczegółów, wyłapujące wszelkie niedoskonałości, frustruje mnie tak samo jak zapewne odbiorców tych uwag. Wiele razy zastanawiałam się, czy nie odpuścić, ale oznaczałoby to kolejną porażkę i przystosowanie się do otoczenia.


Jednego muszę się jeszcze nauczyć, że jeszcze wiele dobrego przede mną. Najlepszego. 

środa, 4 sierpnia 2010

władza

Stopy jednak bolą w dziennych okowach szpilek. W tym pięknie nie ma litości, jest tylko władza, jaką się ma nad innymi. Głównie nad facetami. Oraz nad sobą. 

Połowa 28-piętrowca. Szklany windy połykające kołnierzyki, także różowe. Sterylność kontaktów, mniejsza - rozmów. A myśli?


To, czego jednak nie mogłabym robić, to malować warg na czerwono. Co innego żyć w czerwieni. Mój pożar trwa. 

poniedziałek, 19 lipca 2010

stawanie

Gdzieś w pamięci mam tę pudrową koszulę z szyfonu, który zbierał się zakładkami na krągłościach. I ta stójka bądź kokarda, która mówiła więcej o kobiecości niż dosłowna nagość. 

Kobietą się nie jest. Kobietą się staje. 


Trochę boję się swoich trzydziestych trzecich urodzin.  

poniedziałek, 12 lipca 2010

rozrywam się

Może to ten facet z Aston Martina przemówił, muskając moje palce na przejściu w jednej z zielonych, podwarszawskich suberbii. To, co zauważyłam, to ciekawa koszula w pasy, koszula, którą niejedna chciałaby zapewne rozpiąć, a nawet rozerwać. 

Mam oczy pełne tej zieleni, oby tęczówki nie zmieniły swej barwy. 

poniedziałek, 14 czerwca 2010

wyżej

Come on and meet me tonight in Atlantic City. 

Może powinnam jej powiedzieć, że źle znoszę podróż samolotem i że kiedyś tak nie było. Niedalekie Okęcie wznosi tony żelastwa z kilogramami reisefieber w środku. Czasami stoję w oknie i patrzę na światła, żałując, że nie mieszkam jeszcze wyżej. 

Jeszcze wyżej.


Czy niebo wygląda lepiej zza szklanego sufitu? Co najwyżej, jeśli ktoś pluje, to znajduję pod nim minimalne schronienie. 

wtorek, 8 czerwca 2010

nuta

W tym wszystkim przebrzmiewa jakaś nuta mojej rezygnacji, a może bliżej jest do niesmaku, czyli do zmysłowości wyciągniętej na lewą stronę.