- Piętnaście minut dzieli mnie od Ciebie - powiedział. Nie użył słowa kwadrans, tylko liczby rzeczywistej. Tak bardzo namacalnie chciał rozpocząć odliczanie. Ostatni etap niewidzenia.
Nie sprawdziła przepowiedni jego nawigacji. Nie patrzyła na zegarek. Słuchała. Biurowa wykładzina tłumiła kroki, ale nie wygłuszyła dzwonka. Domofonu. Dzyń.
Ukłuła się. Jego brodą. W usta.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą in between. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą in between. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
wtorek, 21 stycznia 2014
odmiana
U l g a. Mogłaby to słowo odmieniać przez wszystkie przypadki. Nawet ten jeden, który na koniec okazał się narzędnikiem. Potraktowano ją bowiem jak narzędzie, a ona huknęła wołaczem.
Nie jest polonistką, a wyczuliła się na odmiany.
Nie jest polonistką, a wyczuliła się na odmiany.
piątek, 17 stycznia 2014
antyromans
Otworzyła drzwi. To nawet nie było dziesięć sekund. A jedna sekunda. Spojrzeli na siebie i powstało wrażenie. W romansach czas wówczas przestaje biec. A tu nagle przyspieszył. Zagalopował.
Zapytał. Odpowiedziała. I mogliby tak w nieskończoność. Uprzejmie, taktownie. Z emocjami ukrytymi za okularami. Aż zaparowały.
Zapytał. Odpowiedziała. I mogliby tak w nieskończoność. Uprzejmie, taktownie. Z emocjami ukrytymi za okularami. Aż zaparowały.
poniedziałek, 23 września 2013
wirówka dnia
Myśli, że mogłaby o nich ustawiać swój zegar. Mija ich z pewną regularnością. Nie witają się jednak, bo są nieznajomymi. Patrzą tylko na siebie.
Te rytuały są dla niej ważne. Stanowią punkt odniesienia w wirówce dnia.
Te rytuały są dla niej ważne. Stanowią punkt odniesienia w wirówce dnia.
piątek, 17 maja 2013
jedna z tych kobiet
Jest to jedna z tych kobiet, które nie odpowiadają na dzień dobry. Unoszą się na poduszce samouwielbienia, bo z perspektywy wysokich obcasów jej świat wydaje się lepszy. Dążą do perfekcjonizmu, poprawiając co moment zbyt krótką sukienkę, a stopy wykrzywione w nienaturalny łuk zadają im ból. Wolą go od bólu bycia pominiętą w skanie męskich spojrzeń.
Uśmiechnęłam się po razy kolejny. Spojrzałam na swoje mokasyny i zdecydowałam, że wolę być szybsza. Bez ryzyka, że wpadnę w dołek.
Uśmiechnęłam się po razy kolejny. Spojrzałam na swoje mokasyny i zdecydowałam, że wolę być szybsza. Bez ryzyka, że wpadnę w dołek.
piątek, 19 kwietnia 2013
miłego dnia
- Miłego dnia - powiedział na tyle głośno, że założyła, iż rzeczywiście jej tego życzy. Wyszła z windy, zostawiając po sobie zapach perfum. Co zrobił z nim w samotności, tego nie wiedziała. Może otworzył nozdrza, może stanął na jej miejscu. Wielce prawdopodobne, że spojrzał w lustro, co czynił także przy niej, kiedy ona z porannym niewyspaniem wpatrywała się w drzwi.
czwartek, 28 marca 2013
wołacz
- Myślisz, że ona jest zazdrosna? - zapytała. On potwierdził. Powiedział jej jeszcze kilka rzeczy, po których zrobiło się jej niefajnie. Wedlowska czekolada zaczęła ją mdlić. Uświadomiła sobie, że jest w kuriozalnej sytuacji. Że nic nie jest przypadkowe. Nawet wołacz.
środa, 10 października 2012
początek czy koniec?
Która strona jest lepsza? Początek czy koniec? Poniedziałek czy piątek?
Odżywam w końcówkach - albo zasypiam, śpię, odsypiam. Czytam, marzę, działam.
Odżywam w końcówkach - albo zasypiam, śpię, odsypiam. Czytam, marzę, działam.
czwartek, 26 lipca 2012
drugi obieg
Metalowe kapsle od soku Tymbark zostały wciśnięte w asfalt, zielonym do góry. Nikt zatem nie dowie się, co było tam pisane, tym bardziej komu.
A kiedyś podczas służbowych spotkań, komunikowaliśmy się w takim metalicznym, drugim obiegu.
A kiedyś podczas służbowych spotkań, komunikowaliśmy się w takim metalicznym, drugim obiegu.
niedziela, 8 lipca 2012
korpo-dziewczyna
W sumie nie wyglądała na korpo-dziewczynę. Tlenione na blond włosy, bez żadnej ingerencji profesjonalnego fryzjera. Jakieś wdzianko dżinsowe, które jednakże nie w pełni odpowiadało kanom mody. Po prostu zwykła kobieta, którą na pewno minęłabym na ulicy bez specjalnej atencji.
A jednak, była to korpo-dziewczyna.
Od początku kontakt z nią skalany był jakąś jej nieuwagą, którą ja wprost nazywam poczuciem bycia lepszą. Akcentowała to prawie w każdym zdaniu, nie wspominając już o gestach. Tworzyła nowy język samic alfa, które w rzeczywistości nie potrafią budować relacji.
Na koniec spytałam się, co teraz robi. Powiedziała, że jest trenerem i coachem. Prawie zamarłam. Korpo-dziewczyna pracująca na sferach miękkich. Ta zaraza nie powinna się przenosić.
A jednak, była to korpo-dziewczyna.
Od początku kontakt z nią skalany był jakąś jej nieuwagą, którą ja wprost nazywam poczuciem bycia lepszą. Akcentowała to prawie w każdym zdaniu, nie wspominając już o gestach. Tworzyła nowy język samic alfa, które w rzeczywistości nie potrafią budować relacji.
Na koniec spytałam się, co teraz robi. Powiedziała, że jest trenerem i coachem. Prawie zamarłam. Korpo-dziewczyna pracująca na sferach miękkich. Ta zaraza nie powinna się przenosić.
niedziela, 1 lipca 2012
ziarno
Pierwsza połowa mieszana. Raczej rozruch ze stanu przyczajenia. Prowokuję, kłuję i macam. Szukam tego ziarna z otwartymi oczyma.
wtorek, 22 maja 2012
drożność
Gdybym miała powiedzieć, jaką cechę cenię sobie wysoko, to zapewne wymieniłabym komunikację. Czuję się czasem jak kominiarz, który bezskutecznie próbuje udrożnić kanały. I jakby było mało, zrzuca mnie się z dachu, chyba tylko po to, aby sprawdzić, jak długo potrafię utrzymać się w powietrzu. A Ikar wiadomo jak skończył.
środa, 22 lutego 2012
cytrynowa kawa
Znam to miasto, a mimo wszystko wielki ekran z nawigacją prowadził mnie na ostatni przejazd na Wiśle. Wokół mnie zrobiło się industrialnie, a pościelowy głos Georga Michaela nie był w stanie zmiękczyć tego wrażenia. Dopiero, gdy zobaczyłam charakterystyczny żółty logotyp uznałam, że cytrynowy nie-smak wrzucę do porannej kawy.
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
w tym samym czasie
Przy sąsiednim stoliku siedział cudzoziemiec, który zamierzał pracować jako kelner. Właścicielka niestety rozwiała jego zamiary, powołując się na liczne wymogi formalne. Ja natomiast przystawiałam co rusz ucho do telefonu, aby usłyszeć o innych ograniczeniach, tym razem komercyjnych. W tym samym czasie, kilkaset metrów od tej stajni, wymieniane były podkucia innego konia mechanicznego. Świeciło słońce.
niedziela, 12 grudnia 2010
a4
Obietnice i postanowienia składa się nie tylko w związku z jakimiś przełomami. Pewnego dnia powiesiłam na szklanych drzwiach od sypialni kartkę a4 z monodramem mówiącym o czasie. Chwilach, które są tylko dla mnie, czasie cenniejszym niż kolejne próby nadgonienia zaległości służbowych.
Patrzyłam na tę kartkę, nieświadomie chłonęłam słowa wypisane własną ręką. Uświadamiałam sobie, co jest rzeczywiście dla mnie ważne i dlaczego stawiam płot, a nawet mur.
Patrzyłam na tę kartkę, nieświadomie chłonęłam słowa wypisane własną ręką. Uświadamiałam sobie, co jest rzeczywiście dla mnie ważne i dlaczego stawiam płot, a nawet mur.
niedziela, 28 listopada 2010
na krawędzi
Nie patrz, gdzie upadłeś, lecz gdzie się poślizgnąłeś.
(powiedzenie afrykańskie) - z inspiracji wizytą w CSW
Kiedy zaczęłam rzadziej godzić na obcasach, odkryłam nagle, że nie muszę wiecznie wpatrywać się w nierówności pod stopami. Wreszcie mogę spojrzeć w bok, a nawet w górę.
Mimo sezonu zimowego zbliżyłam się właśnie do krawędzi ślizgawki, wystarczy tylko krok, aby wejść na bardziej stabilny grunt. Grunt, który nie jest skuty zmarzliną, a raczej rokuje na dobry plon.
poniedziałek, 1 listopada 2010
dziesięć
Ateista chce być cnotliwy - i to jeszcze bardziej niż katolik, który liczy na to, że po kolejnej spowiedzi i rozgrzeszeniu znów będzie mógł robić, co mu się tylko podoba. Najbardziej cnotliwi ludzie, których spotkałem w życiu, byli ateistami. Za to chrześcijanie byli najmniej cnotliwi.
(Michel Onfray)
Idą do kościoła, a potem zapominają o najważniejszych przykazaniach. A "Dekalog" Kieślowskiego jest już od kilku tygodni w sprzedaży. Może zamiast na tacę, warto rozgrzeszyć się inaczej.
wtorek, 26 października 2010
po słowie
Zależy, kto gorzej znosi ciszę...
Obcy z nieznośną manierą drapującą wypowiedzi po sam firmament. Taki niemiłosiernie odbijający światło. Oślepiający. Mimo wszystko nadal do odkrycia, do rozebrania na luksy, a nawet luksiki.
Żałowałam, że jednak nie jestem sama. Obcego odstawiłam na Marsa. Wystarczyło mi tego szumu w moim kosmosie.
piątek, 22 października 2010
karmel
Karmelowy płaszcz przypomina o kamelu. Wolę być wielbłądem niż osłem. Może nie skończę w kiszce.
środa, 13 października 2010
zapuszkowanie
Śpieszę się. Czasami jednak ponownie otwieram drzwi wejściowe, jakby szukając uspokojenia, że wszystko jest w porządku. Trzask klamki i odwinięcie na pięcie. Śpieszę się.
Nie mogłam znaleźć dla siebie miejsca, mimo że tylko godzinę miałam spędzić w izolatce od spraw służbowych. - To jest już jakaś fiksacja. - pomyślałam. Dałam się zapuszkować w myślenie o czasie przyszłym. Skończonym?
Nie mogłam znaleźć dla siebie miejsca, mimo że tylko godzinę miałam spędzić w izolatce od spraw służbowych. - To jest już jakaś fiksacja. - pomyślałam. Dałam się zapuszkować w myślenie o czasie przyszłym. Skończonym?
Subskrybuj:
Posty (Atom)