Nie zauważyłam momentu, kiedy podszedł tuż obok. Po prostu pojawił się, siedzący już z iPadem i z kieliszkiem czerwonego wina. Koszula jeszcze błękitna, jeszcze spinki przy mankietach. Jeszcze zapewne i zapach klimatyzacji dominujący nad bryzą porannej wody. Męskiej oczywiście.
Czy mnie poznał? Nie sądzę. Krążyliśmy wówczas blisko siebie, lecz nie na tyle nieodlegle, aby zahaczyć. Nie interesował mnie jako mężczyzna. Był za drobny. Szczupłymi palcami wystukiwał litery, układające się w wiadomość. Do kogo?
Zamówił trzeci kieliszek. Ja w tym czasie rozmawiałam o filmach Polańskiego. Pytanie, które z nas stało się autorem-widmo? On, piszący gdzieś w eter, czy ja - równie niekonkretna?
piątek, 13 lipca 2012
środa, 11 lipca 2012
zła energia
Jestem dość racjonalną osobą, ale wierzę w złą energię. Nie mogę przecież dyskutować z faktem złego samopoczucia w obecności konkretnych osób. Wystarczy bowiem tylko, że znikną z mojego otoczenia, a od razu staję emocjonalnie na nogi.
niedziela, 8 lipca 2012
korpo-dziewczyna
W sumie nie wyglądała na korpo-dziewczynę. Tlenione na blond włosy, bez żadnej ingerencji profesjonalnego fryzjera. Jakieś wdzianko dżinsowe, które jednakże nie w pełni odpowiadało kanom mody. Po prostu zwykła kobieta, którą na pewno minęłabym na ulicy bez specjalnej atencji.
A jednak, była to korpo-dziewczyna.
Od początku kontakt z nią skalany był jakąś jej nieuwagą, którą ja wprost nazywam poczuciem bycia lepszą. Akcentowała to prawie w każdym zdaniu, nie wspominając już o gestach. Tworzyła nowy język samic alfa, które w rzeczywistości nie potrafią budować relacji.
Na koniec spytałam się, co teraz robi. Powiedziała, że jest trenerem i coachem. Prawie zamarłam. Korpo-dziewczyna pracująca na sferach miękkich. Ta zaraza nie powinna się przenosić.
A jednak, była to korpo-dziewczyna.
Od początku kontakt z nią skalany był jakąś jej nieuwagą, którą ja wprost nazywam poczuciem bycia lepszą. Akcentowała to prawie w każdym zdaniu, nie wspominając już o gestach. Tworzyła nowy język samic alfa, które w rzeczywistości nie potrafią budować relacji.
Na koniec spytałam się, co teraz robi. Powiedziała, że jest trenerem i coachem. Prawie zamarłam. Korpo-dziewczyna pracująca na sferach miękkich. Ta zaraza nie powinna się przenosić.
niedziela, 1 lipca 2012
ziarno
Pierwsza połowa mieszana. Raczej rozruch ze stanu przyczajenia. Prowokuję, kłuję i macam. Szukam tego ziarna z otwartymi oczyma.
niedziela, 24 czerwca 2012
był sobie chłopiec
Podszedł do nas bez żadnej tremy. Przyciągnął go wieniec balonów z odbitą czarcią łapą. Chciał swojej fantazji dać nieco polotu i zobaczyć, jak mają się prawa fizyki do przyziemnej rzeczywistości, w której żył.
Był sobie chłopiec.
Miał rude włosy i szelmowskie, inteligentne spojrzenie zza okularów. Trzynastoletni wyraz twarzy zdradzał niesamowitą ciekawość świata. Nie bał się obcych, bo przecież właśnie takimi dla niego byliśmy.
Zaskoczyła mnie jego ufność. Czułam, że to ostatnie chwile, kiedy tak otwarcie będzie wchodził w dialog. - O zmarłych źle się nie mówi - opowiadał o ojcu. Gdybyśmy szerzej otworzyli ramiona, poszedłby za nami.
Był sobie chłopiec.
Miał rude włosy i szelmowskie, inteligentne spojrzenie zza okularów. Trzynastoletni wyraz twarzy zdradzał niesamowitą ciekawość świata. Nie bał się obcych, bo przecież właśnie takimi dla niego byliśmy.
Zaskoczyła mnie jego ufność. Czułam, że to ostatnie chwile, kiedy tak otwarcie będzie wchodził w dialog. - O zmarłych źle się nie mówi - opowiadał o ojcu. Gdybyśmy szerzej otworzyli ramiona, poszedłby za nami.
czwartek, 14 czerwca 2012
lokowanie produktu
Pytam go o biznes i widzę, jak zagubiony stara się odbić piłkę. Facet, który nie potrafi rozmawiać o swojej pracy jest nudny do potęgi en.
poniedziałek, 4 czerwca 2012
wirnik
Siedział dokładnie po przekątnej stołu. Ta przekątność ją ratowała, bo gdyby była ona bliżej, to konwersacja rozpędziłaby się jak wirnik. Wciągnęłaby ją, a może raczej jego.
Czuła tymczasem, jak wypalał na niej swoje spojrzenie, a ona speszona nie umiała się mu odwdzięczyć. Gdyby weszła w tę grę spojrzeń, musiałaby przyjąć rolę damy i nie dać się zbić. A ona czasem przegrywa. Świadomie.
Kiedy wychodziła, zatrzymali się naprzeciwko siebie. Wymienili kilka zdań. Sięgając do guzika windy, prawie go musnęła. Poczuł to. A ona zamiast szachowej damy stała się kopciuszkiem, który uciekł przed północą, nie zostawiając bucika w postaci wizytówki.
Czuła tymczasem, jak wypalał na niej swoje spojrzenie, a ona speszona nie umiała się mu odwdzięczyć. Gdyby weszła w tę grę spojrzeń, musiałaby przyjąć rolę damy i nie dać się zbić. A ona czasem przegrywa. Świadomie.
Kiedy wychodziła, zatrzymali się naprzeciwko siebie. Wymienili kilka zdań. Sięgając do guzika windy, prawie go musnęła. Poczuł to. A ona zamiast szachowej damy stała się kopciuszkiem, który uciekł przed północą, nie zostawiając bucika w postaci wizytówki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)