wtorek, 2 lipca 2013

czubkiem buta

Jakby się wstydził. Wniósł ze sobą pewną nieśmiałość, którą starał się potem zabić w lustrze. Nie mogłam mu pomóc. Stałam w rogu i pisałam. Czubkiem buta po podłodze.

sobota, 29 czerwca 2013

oko w oko

Dyszał. Robił to w bardzo specyficzny sposób. Gdybym nie znajdowała się w miejscu publicznym, pomyślałabym, że jest podniecony. A może jednak był.

Poczułam się nieswojo. Jakbym uczestniczyła w intymnym wydarzeniu. Odwróciłam się i spojrzałam na niego. Okulary spojrzały w okulary.

środa, 26 czerwca 2013

nerw na tacy

Serwował wszystkim wokół nerwowe ruchy. - Może weźmie pani troszeczkę? Podam je nawet na tacy - dopowiadał. - Tylko po co mi one? - pomyślałam. 

Jego granatowy garnitur nieco na nim fruwał. Wyglądał jak żuraw, któremu zabrakło skrzydeł. Dlatego chodził. Tam i z powrotem. 

sobota, 8 czerwca 2013

wprost pod jej stopy

Chciałby coś jej powiedzieć, ale miał tylko kilkanaście sekund, w trakcie których jego język zamienił się w kamień. Może nawet i szlachetny, jednakże niezdolny do tego, aby wyrazić, co czuje. 

Zobaczył ją nagle. Nie był na to przygotowany. Nie był przygotowany i na to, aby rozsypać swoje życie jak puzzle i zacząć układankę od nowa. A jednak się stało. 

Te kilkanaście sekund, w których doświadczył wszystkiego. Pożądania. Destrukcji. Otworzył usta. Wypadł z nich kamień - wprost pod jej stopy.

czwartek, 6 czerwca 2013

uważaj

Przychodzę wcześniej na spotkanie. Nie tylko ze względu na komfort nieśpieszności, który sobie cenię. Przychodzę, aby popatrzeć. 

Zatem przyglądam się. Nie muszę patrzeć wprost, aby zobaczyć. Nie krępuję, po prostu - jestem.

Uważaj zatem, jeśli kiedyś się spotkamy. 

piątek, 17 maja 2013

jedna z tych kobiet

Jest to jedna z tych kobiet, które nie odpowiadają na dzień dobry. Unoszą się na poduszce samouwielbienia, bo z perspektywy wysokich obcasów jej świat wydaje się lepszy. Dążą do perfekcjonizmu, poprawiając co moment zbyt krótką sukienkę, a stopy wykrzywione w nienaturalny łuk zadają im ból. Wolą go od bólu bycia pominiętą w skanie męskich spojrzeń.

Uśmiechnęłam się po razy kolejny. Spojrzałam na swoje mokasyny i zdecydowałam, że wolę być szybsza. Bez ryzyka, że wpadnę w dołek.  

środa, 8 maja 2013

48 klatek na sekundę

Założyła żółte rajstopy. Do tego szal w tym samym kolorze. Kurtka natomiast niebieska.  Wyglądała jak kwiat na tle soczystej zieleni. Przyciągała nie tylko pszczoły.

Biegła, a raczej męczyła się. Jej długie nogi jak patyczaki nie potrafiły złożyć się w ładną linię. Wdychała wyziewy ulicy, a w słuchawkach zagłuszała szum okolicznych aut.

Na górnym tarasie stała sofa, znad której wystawały stopy. Ktoś wyciągnął się tuż nad trasą szybszego ruchu. Może czytał właśnie wiersze? 

Usiadły obok niego. A on, znany dziennikarz, nie zauważał emocji, które płynęły w jego stronę. Spojrzałam na wprost. Napotkałam jego wzrok.

Stopklatka.