poniedziałek, 18 października 2010

rysy

Mówił, że wystarczyło podejść do niej bliżej, a nagle odkryły się małe rysy. Lekko odpryśnięty lakier na paznokciach, nierówny makijaż. Idealny obraz się zachwiał, może właśnie wręcz - zarysował.

Zerknęłam na nią z bardzo bliska, zobaczyłam nagle nadmiar skóry na podbródku, mimiczną zmarszczkę. Pomyślałam o tym ciepło, jakbym chciała rozgrzać ten kolagen. Wstrzyknąć spojrzenie.   


Pochyliłam się do lustra. Okruchy tuszu rozproszyły się w zagłębieniu oka. Puder się rozpadł na cząstki elementarne. Róż się ucieleśnił. 

niedziela, 17 października 2010

dłubanie patykiem

To pisanie do Ciebie przypomina dłubanie patykiem w nieskończoności. 

Pisał tak do niej niedzisiejszo. Używał pełnych zdań, wplatał w nie poszarpane emocje, gonił ją. A ona uciekała, jak zawsze zygzakiem. - Jestem potworem. - mówiła. 

To było ponad czterdzieści lat temu.


Teraz niby nie jest inaczej. Kobiety nadal udają potwory, a mężczyźni udają się na polowania w pogoni za króliczkiem. Zmieniła się natomiast komunikacja. Jest szybciej, krócej, niekoniecznie treściwiej. 

piątek, 15 października 2010

blondynka w koronie

Chyba naturalnie mnie przed szefem uniosło. Wypięłam piersi w casualowej koszulce Marca Jacobsa z sugestywnym rysunkiem blondynki w koronie. - Królowa jest tutaj jednak jedna. - stwierdziła mowa ciała.

czwartek, 14 października 2010

state of mind

Czynił kontury. Jego dłonie formowały nad kierownicą ramki w formie prawie-serc. Obserwowałam go we wstecznym lusterku, jak wielu innych. Mechaniczny peep show.

Stałam przyczajona w tym korku, który przynosi mi wytchnienie. Alicia Keys krzyczała wręcz Empire State of Mind.

środa, 13 października 2010

zapuszkowanie

Śpieszę się. Czasami jednak ponownie otwieram drzwi wejściowe, jakby szukając uspokojenia, że wszystko jest w porządku. Trzask klamki i odwinięcie na pięcie. Śpieszę się.

Nie mogłam znaleźć dla siebie miejsca, mimo że tylko godzinę miałam spędzić w izolatce od spraw służbowych. - To jest już jakaś fiksacja. - pomyślałam. Dałam się zapuszkować w myślenie o czasie przyszłym. Skończonym?

wtorek, 12 października 2010

współczesny pomnik bezmyślności

Usta miała zasznurowane, jakby pod linijkę. Stała niewzruszona, tarasując wyjazd, niereagująca na jakiekolwiek gesty. Współczesny pomnik bezmyślności. 

Obserwacje z metra wygasły. Mój wzrok wytężyły obserwacje z auta. 

poniedziałek, 11 października 2010

tafla

Pomyślałam, że to lustro przyciąga. Jest w nim jakaś nuta przekomarzania się ze wszystkimi - pięknymi, nieurodziwymi, dziećmi, dojrzałymi. Wchodzisz i prawie dotykasz tafli.

Lustro w windzie.

Rano widzę tam zbyt blady makijaż. Po południu natomiast czerwone oczy.