Stałem na tych światłach znudzony, wręcz zły, że tracę czas. Pamiętam, że w radio leciała muzyka, do której machinalnie wybijałem rytm na kierownicy. W biurze czekała mnie ciężka rozmowa, a nawet nie miałem zebranych argumentów. Wszystko działo się nie tak.
Przede wszystkim miałem o niej nie myśleć. Wydawało mi się to łatwe, wystarczyło wybielić pewne obszary w głowie. Wystarczyło tylko zapomnieć, jak bardzo działała na zmysły. Słowem, niekiedy uczynkiem, a na pewno zaniedbaniem. Bo nawet mnie nie pocałowała.
Może to ja stchórzyłem. Może powinienem być macho do końca. Kiedy była blisko, ale jeszcze nie najbliżej. Przynajmniej usłyszeć, jak oddycha, zapędzona w ciasny kąt.
wtorek, 18 marca 2014
poniedziałek, 10 lutego 2014
w obie strony
- Tak, to jest nieco wkurzające - pomyślałam. Ten rodzaj podglądactwa. Ciekawości, która nie do końca jest sympatyczna. Uśmiechnęłam się do pewnego wspomnienia. Dlaczego jest tak jak jest. A było przecież inaczej.
Internet nie jest anonimowy. Ale w obie strony.
Internet nie jest anonimowy. Ale w obie strony.
wtorek, 4 lutego 2014
arena
Otarł się o nią. Pomyślała, że to przez ten trzydniowy zarost. A to jednak było spojrzenie. Wręcz najostrzejszy jego kąt. Otarło się o nią tak samczo.
Podobało się jej. Bardziej zachowanie niż on sam. Nagle ta przestrzeń stała się areną, którą ona przecięła czerwienią. Ust? A on podążył za nią. Jak w ślepą uliczkę.
Może by tak krążyli wokół siebie. Mistrzowie uników. Może on odważyłby się krzyknąć, zanim ona zniknie na ruchomych schodach. Może byłby to początek. I koniec.
Podobało się jej. Bardziej zachowanie niż on sam. Nagle ta przestrzeń stała się areną, którą ona przecięła czerwienią. Ust? A on podążył za nią. Jak w ślepą uliczkę.
Może by tak krążyli wokół siebie. Mistrzowie uników. Może on odważyłby się krzyknąć, zanim ona zniknie na ruchomych schodach. Może byłby to początek. I koniec.
czwartek, 30 stycznia 2014
obudowa
Zapytał się przed wszystkim o sytuację prywatną. Pierwszy mail od dwóch lat zakończony dość bezpośrednio. Mniej ważne było poszukiwanie nowej pracy, skradziony samochód. Przebijało się tylko jedno pytanie, reszta to obudowa.
Pomyślałam, że faceci koło czterdziestki zaczynają panikować. Rozdzierają szaty, aby pokazać, że mają... serce?
Pomyślałam, że faceci koło czterdziestki zaczynają panikować. Rozdzierają szaty, aby pokazać, że mają... serce?
wtorek, 21 stycznia 2014
odmiana
U l g a. Mogłaby to słowo odmieniać przez wszystkie przypadki. Nawet ten jeden, który na koniec okazał się narzędnikiem. Potraktowano ją bowiem jak narzędzie, a ona huknęła wołaczem.
Nie jest polonistką, a wyczuliła się na odmiany.
Nie jest polonistką, a wyczuliła się na odmiany.
piątek, 17 stycznia 2014
antyromans
Otworzyła drzwi. To nawet nie było dziesięć sekund. A jedna sekunda. Spojrzeli na siebie i powstało wrażenie. W romansach czas wówczas przestaje biec. A tu nagle przyspieszył. Zagalopował.
Zapytał. Odpowiedziała. I mogliby tak w nieskończoność. Uprzejmie, taktownie. Z emocjami ukrytymi za okularami. Aż zaparowały.
Zapytał. Odpowiedziała. I mogliby tak w nieskończoność. Uprzejmie, taktownie. Z emocjami ukrytymi za okularami. Aż zaparowały.
niedziela, 12 stycznia 2014
jedna z tych
W jej figurze zapisana była frustracja. Zbyt grube uda. Masywne biodra. I krok, taki snujący. Szłam za nią, skazana na jej papierosiany dym.
To jedna z tych kobiet, która pierwsza nie powie dzień dobry. Na której twarzy nie zobaczę spontanicznego uśmiechu. Jest ociosana. Ze wszystkich emocji.
To jedna z tych kobiet, która pierwsza nie powie dzień dobry. Na której twarzy nie zobaczę spontanicznego uśmiechu. Jest ociosana. Ze wszystkich emocji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)